Moje dziecko chodzi do szkoły, którą mu starannie wybrałam, kierując się pozytywnymi opiniami znajomych. Moje dziecko chyba jednak nie trafiło najlepiej. Nauka w tej szkole trwa bardzo długo, a nauczyciele nie są wyrozumiali dla uczniów. Zdarza się, że moje dziecko nie rozumie, co było na lekcji i jak należy wykonać zadanie domowe, więc w takiej sytuacji piszę mu w zeszycie wyjaśnienie, ale nie jest ono brane pod uwagę. Lekcje zaczynają się bardzo wcześnie i równie wcześnie się kończą, zatem pojawia się problem odbierania syna. Dobrze chociaż, że jest świetlica, na której czasem nauczyciele pomagają synowi z zadaniami albo tłumaczą mu to, czego nie zrozumiał. To jest chyba jedyny dobry element tej szkoły.
Staram się, żeby syn się nie zniechęcił. Tłumaczę mu, że nauka jest bardzo ważna i że nie wszyscy nauczyciele bywają fajnie. Dyn bowiem lubi niektóre lekcje, a niektórych wprost nienawidzi i najchętniej unikałby ich, gdyby tylko mógł. To jest oczywiście niemożliwe, zapowiedziałam mu, że będzie chodził na wszystkie lekcje i nie ma możliwości zwolnienia.
Bardzo się jednak obawiam, że w ten sposób dziecko może się zniechęcić do uczenia się, a tego bardzo bym nie chciała, tym bardziej, że nauka przychodzi mu bez trudu. Dobrze byłoby, a przynajmniej tak mi się wydaje, gdyby jakoś nauczyciel spokojnie porozmawiał z moim synem o nauce i szkole, bo wiadomo, że syn prędzej posłucha innego dorosłego niż matki. Jak sądzę, jest to chyba możliwe do zrealizowania. Muszę więc przeanalizować, które lekcje syn lubi najbardziej i ewentualnie zwrócić się o pomoc do nauczycieli tych przedmiotów.