Jakiś czas temu okazało się, że wreszcie mogę prowadzić swoje własne, dorosłe życie. Dostałam pracę i usamodzielniłam się. Opuściłam dom rodziców, w którym mieszkałam przez ostatnie kilkanaście lat i zaczęłam szukać swojego miejsca na ziemi.
Pierwszy pomysł był taki, że powinnam sobie wynająć mieszkanie. Zależało mi na tym, by było ono samodzielne, nie chciałam dzielić przestrzeni mieszkalnej z jakimiś obcymi mi ludźmi. Poszukiwania rozpoczęłam od odwiedzania różnych miejsc, wymienionych w ogłoszeniach.
Na pierwszy ogień poszły ogłoszenia z internetu. Tam wyszukałam anons, który mnie zainteresował. Była w nim mowa o lokalu, który jest samodzielny, ale znajduje się w ogromnej willi, otoczonej przez zaniedbany ogród. Warunki finansowe były kuszące, bałam się tylko, że miejsce nie spełni moich oczekiwań. Bo skoro willa, to pewnie i jacyś inni lokatorzy.
Okazało się, że to rzeczywiście jest samodzielne mieszkanie w willi. Miało nawet oddzielne wejście! Cały dom był dosyć stary, ale wnętrza były bardzo atrakcyjnie, ponieważ metraż pokoi zaskakiwał. Ogród też wzbudził moje zainteresowanie, ponieważ był szalenie różnorodny. Były tam zarówno drzewa owocowe, jak i grządki z jakimiś warzywami. Ale od frontu domu widać było krzewy różane, które robiły bardzo ciekawe wrażenie.
Pomyślałam, że to może być ciekawe wyzwanie życiowe - stara willa z zaniedbanym ogrodem. Nawet przeleciało mi przez głowę, że to miejsce może stać się dla mnie doskonałym źródłem inspiracji. Gdybym na przykład chciała napisać kryminał, ten ogród mógłby być wspaniałym miejscem zbrodni. Wszystko przede mną - zobaczymy!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułTo my tworzymy dom
Następny artykułPonadczasowe wartości